Kryzys futerkowy a premier Morawiecki PDF Drukuj Email
Wpisany przez Tomek   
niedziela, 10 grudnia 2017 09:36


Kryzys futerkowy a premier Morawiecki


Rząd PiS-u postanowił zlikwidować niezwykle rentowną gałąź polskiego przemysłu. Gałąź gospodarki w której jesteśmy liderem na rynku światowym! Niemcy i Francuzi już teraz zacierają ręce na myśl o zyskach, które ich czekają - czytamy na profilu Znak Orła na Facebooku.
Chodzi o zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Jak czytamy, za dwa miesiące właściciele hodowli będą musieli pozamykać swoje interesy. Tak działa "propolski" rząd, który tak krytykuje posunięcia poprzedniej władzy, a wpisuje się dokładnie w ten sam schemat. Pozwala i dofinansowuje zagraniczne przedsiębiorstwa, zaprasza światową finansjerę i likwiduje rentowne gałęzie gospodarki, dbając o interes zagranicy!


Portal wsensie.pl ujawnił nagranie z ukrytej kamery z 2013 r. Na nagraniu słychać, jak Dobrosława Gogłoza, prezeska Otwartych Klatek, przyznaje wprost, że współpracuje z niemieckimi koncernami utylizacyjnymi. Portal wyjaśnia, że norki czy inne zwierzęta futerkowe zjadają to, co w innym przypadku trzeba będzie spalić, a spalaniem ton pokarmów niejadalnych przez ludzi zajmują się głównie Niemcy. „Mamy wspólny cel, po prostu my jako organizacja pro-zwierzęca, ale również z firmami utylizacyjnymi. Polega on na tym, że de facto walczą o ten sam surowiec, czyli skup, czyli odbieranie odpadów z rzeźni. I z punktu widzenia polskich korporacji utylizacyjnych fermy futerkowe zagrażają po prostu ich interesom. W związku z tym, dzięki wsparciu utylizatorów jesteśmy w stanie…” - mówi na nagraniu Gogłoza.
To niby drobiazg ale tak się składa, że właśnie dochodzi do „aksamitnej” zmiany rządu i mamy nowego, „gospodarczego” premiera – jak się o nim mówi. Jaki będzie i o czyje interesy zadba to się okaże w dłuższej perspektywie a na razie zobaczymy jak się upora z „kryzysem futerkowym”.

Niewidzialna władza zarządzania emocjami i finansami
„W trzeciej książce, którą napiszę wrócę do kwestii korupcji i będę chciał dokładnie pokazać obraz jaki był w piłce i strukturach. Ja nie byłem nawet małym trybikiem w tym całym interesie, który kręcił się bardzo dokładnie i bardzo dobrze i cały czas był udoskonalany, żeby łatwiej spływała kasa…” - powiedział w swoim ostatnim wywiadzie zmarły niespodziewanie niedawno Janusz Wójcik. Oznacza to, że mechanizmu nie poznamy ale coś tam możemy wyspekulować. Wójcik przypomnę, był jednym z kilkunastu czy więcej skazanych w aferze korupcyjnej w polskiej piłce kopanej, jednym z ważniejszych po takim np. „Fryzjerze”. Jednak co sam mówi, tak naprawdę nie był nawet małym trybikiem, a ten cały „Fryzjer” pewnie niewiele większym. Wnioski? 1. Korupcja to mechanizm sięgający „tam gdzie wzrok nie sięga”, a cała ta afera „Fryzjera” to prywatna i nieuzgodniona inicjatywa. 2. Każdy, kto spróbuje wejść do gry i coś na tym ugrać dla siebie bez pozwolenia, w taki czy inny sposób źle skończy. 3. Prawdziwe pieniądze zarabia 9i dzieli bukmacher.
No dobrze, ktoś powie, ale przecież są autorzy książek, jak Jennings, Kistner czy Yallop (pierwszy i ostatni to Brytyjczycy, środkowy to Niemiec), opisujący korupcję w FIFA i włos im z głowy nie spadł. To prawda, że nie spadł ale też prawda jest taka, że nie ma niezależnego dziennikarstwa na tym poziomie. To, co nam się za takie wydaje, to wynajęci cyngle pióra, mający za zadanie kogoś wykończyć, w tym wypadku Sepa Blattera, wodza FIFY i to im się udało. Jeżeli kilku ludziom udaje się wykończyć propagandowo kogoś takiego jak Blatter, faceta obracającego miliardami, wodza korporacji zrzeszającej 187 państw i 211 związków, to musi oznaczać, że za nimi stały jeszcze potężniejsze, choć nierozpoznane siły. Czyli, że cały ten Blatter, jak i jego następca to wynajęci ludzie do sprawowania zewnętrznych znamion władzy i zarządzania według płynących skądś poleceń ogromnymi środkami jednej z gałęzi przemysłu rozrywkowego do zarządzania emocjami jakim jest piłka nożna. Jeżeli im się w głowie poprzewraca i uwierzą w swoją potęgę lub z innych względów przestaną być potrzebni, zostaną „odstrzeleni”.
Dlaczego o tym piszę? Po to, żeby pokazać, że w demokracji prawdziwa władza jest niejawna i tak samo jest w polityce. Wszyscy umiłowani przywódcy państw demokratycznych, a zwłaszcza instytucji unijnych to w większości błazny odgrywający napisaną  rolę. Co my możemy w tym układzie? Nie dać się sprowokować do działań nieprzemyślanych, popierania w ciemno tych wszystkich partii i programów, które nie sprowadzają się do rozszerzenia a przynajmniej do utrzymania własności i wolności.

O wyższości informacji poziomej nad pionową

Nie wiem ile jeszcze czasu nam zostało ale póki co możemy korzystać z tej szczątkowej wolności jaka nam pozostała, czyli z internetu. Co to takiego chyba każdy wie jak też co to są portale społecznościowe, taki FB na przykład, który, co jakiś czas wychodzi na jaw, cenzuruje swoich użytkowników. Ale może być jeszcze gorzej. Oto Marco Carrai, cybernetyk bezpieczeństwa i współpracownik byłego premiera Włoch, jak można wyczytać w sieci, informuje o pracy nad stworzeniem algorytmu prawdy, który, wykorzystując sztuczną inteligencję, będzie mógł rozpoznać fałszywe informacje w sieci. Co to oznacza? To, że będą blokowane i usuwane wszelkie informacje uznane za nieprawdziwe, czyli np. takie, które nie będą zgodne z obowiązującą propagandą. Krótko mówiąc, zostanie nałożony kaganiec na wolność słowa. O żadnej krytyce nie będzie mowy, obojętnie czy będzie ona zgodna ze stanem faktycznym czy nie.
Internet, wynalazek cokolwiek nowy, stworzył komunikację poziomą, poza kontrolą władzy. „Algorytm prawdy” zmieni komunikację na pionową, na szczycie której musi być paradygmat prawdy, czyli, że jakaś forma prawdy zostanie uznana za prawdziwą, w odróżnieniu od prawdy fałszywej. Kto o tym zadecyduje? No ten, kto będzie miał taką władze, to jasne.
Wróćmy do postawionej w tytule kwestii. Jak wiemy z historii, organizacje o strukturze poziomej były trwalsze od tych o strukturze pionowej, trudniejsze do zinfiltrowania i eliminacji. Tak było np. z ruchami partyzanckimi. Jeżeli wpadło jedno ogniwo to pozostałe mogły działać niezależnie. Przykładem niech będzie oddział Hubala. W organizacjach o strukturze pionowej wystarczyło przejąć pion dowodzenia aby zrobić co się chce. Może nie od razu zlikwidować, ale tak prowadzić, aby uzyskać określone korzyści.
Współcześnie instrumentem władzy jest informacja. Kto ma władzę nad informacją ten ma władzę realną. Nie jest to nic nowego, pisał o tym obszernie Lenin i szkoda, że dziś pewne fragmenty jego pism nie są przerabiane w szkołach. Bo Lenin pisał otwarcie co zamierza i do czego zmierza. Nie krył się z tym. Współczesna lewica rządząca światem zachodnim zmierza do tego samego ale nie pisze o tym wprost. Zamiast o dyktaturze mówi o tolerancji i demokracji. Algorytm prawdy jej to umożliwi.

Spisek prochowy
Prawdopodobnie jeszcze w grudniu jedna z komercyjnych stacji telewizyjnych pokaże miniserial angielski „Spisek prochowy”. Film nawiązuje do prawdziwych wydarzeń, których kulminacyjnym punktem miało być wysadzenie w powietrze przez zdetonowanie 36 beczek prochu izby lordów brytyjskiego parlamentu w 1605 r. przez katolickich spiskowców. Dlaczego przez katolików? Ponieważ, jak wiemy, słynny z innego serialu król Henryk VIII pod pretekstem rozwodu z żonami, a miał ich sześć, zerwał kontakty z papiestwem albowiem papież na rozwody się nie godził i sam się ustanowił głową kościoła anglikańskiego. Od tego momentu zaczynają się prześladowania katolików, którzy chcąc odwrócić bieg wydarzeń chcą wysadzić podczas posiedzenia lordów oraz króla Jakuba w powietrze i zastąpić go jego córką - katoliczką. Spisek został wykryty a jego uczestnicy po krótkim śledztwie i procesie skazani na powieszenie i poćwiartowania.
Jest to ogólnie przyjęta i kolportowana wersja wydarzeń i jako taka tylko we fragmentach prawdziwa. Na zdrowy rozum nikt nie zrywa z papiestwem z powodu tak błahego jak rozwód, a przynajmniej nie tylko dlatego. Pamiętajmy, że wiek XVI to wiek rewolucji religijnych. W Niemczech mamy Lutra, w Szwajcarii Zwinglego a we Francji Kalwina, Anglia więc po prostu wpisuje się w ten kontekst, a rewolucja religijna jak każda zresztą, to przede wszystkim zmiana stosunków własnościowych i ekip rządzących. Druga sprawa to rywalizacja Anglii z Hiszpańską o panowanie nad Nowy Światem, gdzie ideologia jest, oprócz siły, głównym orężem. Nie można wykluczyć, że spiskowcy mieli „wspomaganie” z Hiszpanii, ale tego nie wiemy, bo dowodów brak. Nie ma też dowodów, że taka ilość prochu była zgromadzona i w jaki sposób. Podejrzenia budzi też pośpiech śledztwa i procesu. No i najważniejsze. Spiski musiały być, ale dlaczego czy to wobec Henryka VIII, czy Elżbiety I (a panowali dość długo), czy Jakuba wreszcie, okazały się nieskuteczne. A może to brytyjskie spec-służby były skuteczne same organizując spiski w ten sposób pozbywały się opozycji?
Czy to nam czegoś nie przypomina? A jakże, współczesną sytuację zagrożenia islamskiego. Dlatego nie sądzę, że film ten powstał akurat teraz, po serii zamachów w Anglii. Wielka Brytania dlatego jest wielka, że jest państwem poważnym, w którym nic nie dzieje się przypadkowo, a propaganda jest jeżeli nie najlepsza, to jedną z najlepszych na świecie.

Czy koniec dobrej zmiany oznacza radykalną zmianę na gorsze?

Częstym motywem kryminałów są seryjne morderstwa. Śledczy muszą określić motyw i profil zabójcy ale bywa i tak, że cała ta seryjność to taka przykrywka. Ktoś chce zabić konkretną osobę ale aby zmylić śledczych morduje kilka innych aby zrzucić winę na seryjnego bądź naśladowcę.
Motyw ten skojarzył mi się z wystąpieniem mec. Andrzeja Turczyna, eksperta Telewizji „Idź pod Prąd”, według którego dymisja rządu Beaty Szydło miała na celu pozbycia się jednego, konkretnego ministra – Antoniego Macierewicza, skonfliktowanego z prezydentem Andrzejem Dudą. Zgodnie z prawem bowiem, dymisja złożona oficjalnie oznacza dymisję całego rządu i powołanie nowego, ale którego ministrów zatwierdzić prezydent nie musi. Bo też, jak trafnie zauważył Marian Kowalski, to tak jakby w zwycięskiej drużynie piłkarskiej zmienić jej kapitana w trakcie meczu a i poszczególnych członków tej drużyny także i wprowadzić do gry rezerwowych. Około południa sejm głosami PiS i koalicji odrzucił żądanie PO dymisji rządu Beaty Szydło a kilka godzin później ona sama, dobrowolnie lub nie, złożyła dymisję.
To może być prawdą, ale nie całą. Zmiana na stanowisku premiera oznacza, według publicystów tej telewizji, coś więcej. Oznacza mianowicie koniec dobrej zmiany, powolny koniec władzy Jarosława Kaczyńskiego i PiS-u jako takiego. Zdaniem Kowalskiego to powtórka z czasów upadku SLD i Leszka Millera, którego zastąpił Marek Belka a co doprowadziło do upadku tej formacji.
Koniec dobrej zmiany może oznaczać początek radykalnej zmiany na gorsze, ucisk fiskalny i kontrole jakich do tej pory nie było, zwrot w kierunku Unii Europejskiej a odwrót od strategicznego partnerstwa z USA – prorokuje Paweł Chojecki.
Czy tak będzie to się okaże, bo jakiś ciąg dalszy z pewnością nastąpi. Na razie z ruchu a teraz telewizji „Idź pod Prąd” wykluł się Ruch 11 Listopada. Ale  o tym już następnym razem.

Jan Pokrywka

Poprawiony: niedziela, 10 grudnia 2017 21:43
 
Valid XHTML & CSS - Design by ah-68 - Copyright © 2007 by Firma

Polityka prywatności Serwis używa cookies m. in. w celach gromadzenia statystyk oraz prawidłowego funkcjonowania serwisu. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że ciasteczka będą zapisywane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.Aby dowiedzieć się więcej na temat plików cookie jakie używamy oraz jak je usunąć, zobacz naszą politykę prywatnosci.

Akceptuję ciasteczka z tej witryny.

EU Cookie Directive Module Information